Co jest na końcu łańcucha?

Co jest na końcu łańcucha?

Żaden ze mnie krytyk teatralny, ale wielki miłośnik na pewno. Miłość to jednak świeża. Po doświadczeniach, jakie ma większość z nas w związku ze sztuką teatralną niewielu jest śmiałków by te doświadczenia pogłębiać. Nie wiem czy pamiętacie, ale w szkole chodziło się na różne przedstawienia, przeważnie niestety o średnim poziomie artystycznym, ale system edukacji w tym kraju nie zakłada wrażliwości artystycznej u swoich podopiecznych, a wręcz (to tylko moje wrażenie) robi dość sporo by o jej braku przekonać samych zainteresowanych.

W moim przypadku los (dziękuję Ci drogi mężu) sprawił, że kilka lat temu powróciłam do miłości, o której istnieniu zdawałam się nie pamiętać przez większość mojego życia. Teatr w moim odczuciu to realne katharsis, które w dobie cyfryzacji jest rzadkością.

Ale ale… ten przydługi wstęp prowadzić ma do kilku słów o sztuce, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Widziałam ją już dwukrotnie, ale coś czuję, że to jeszcze nie koniec :)… Na końcu łańcucha na podstawie tekstu Mateusza Pakuły. Sztuka wróciła właśnie na deski Teatru Osterwy w Lublinie.

Nie będę tu rozczłonkowywać i analizować samej fabuły – nie ma co wyważać otwartych drzwi (zainteresowanych szczegółowym opisem zapraszam na dwutygodnik.com). Podstawową zaletą teatru jet to, że każdy może wynieść z niego dokładnie to czego potrzebuje 🙂

To co wyniosłam ja, to z jednej strony niesamowite wrażenia estetyczne, zarówno w sferze wizualnej, jak i muzycznej, z drugiej głębokie przeżycia i obraz ludzkości, który wcale mi się nie podoba, a z którym niestety trudno się nie zgodzić.

Scenografia i kostiumy – zjawiskowe w swej prostocie. Muzyka na żywo – ciężkie rockowe brzmienia zaskakująco wpisujące się w przekaz. No i oczywiście gra aktorska – momentami poruszająca najgłębiej skrywane połacie wrażliwości, a momentami bawiąca do łez.

Na końcu łańcucha to w moim odczuciu obraz człowieka, nie tylko współczesnego. Człowieka, jako zjawiska we wszechświecie. Wszechświat zmienia się każdego dnia, a podstawowe składniki natury ludzkiej wydają się pozostawać niewzruszone na posterunku przemocy i rozpaczy.

Sztuka ta zarówno w warstwie środków, jak i składowych przekazu jest poruszająca i chciałoby się rzecz mocna.

Niektórzy wyjdą z teatru oburzeni, inni obudzeni. Warto sprawdzić, w której grupie się znajdziesz.